wtorek, 22 lipca 2014

I niestety już po... - Bloggers Garden Party

To był cudowny weekend, ale niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Za szybko. Te dwa dni spędzone z Dziewczynami, naładowały mnie energią na dobry miesiąc. W pięknym ogrodzie i w domu u Agi (Pretty Pleasure) wraz z Lu (Enjoy Your Home), Martą (Fotost(w)ory), Anią (Wymarzony Dom Ani), Dianą (Szczęście Jest Wyborem), Anicją (Anicja's White Space) i Anią-Scraperką (Scraperka Blog) przegadałyśmy dwa dni i pół nocy. Zaskakujące jak osiem obcych Kobiet ma wiele ze sobą wspólnego. Podobne mamy problemy, podobne rzeczy nas cieszą. A przecież wcale się nie znamy... A może jednak nie, przecież, jak powiedziała Marta, codziennie odwiedzamy się w domach. 











Jak zwykle przy okazji takich spotkań utwierdzam się w przekonaniu, że za wszystkim stoją ludzie.Bez nich najciekawsze wykłady, cudowne prezenty nie miałyby najmniejszego sensu, nikt nie chciałby na takie spotkania przyjeżdżać. Na pożegnanie oczywiście się spłakałyśmy i już planujemy rewizyty.

Agnieszka, jak można się było tego spodziewać, ma cudownie urządzony dom. Wiadomo, że jest jeszcze kilka rzeczy do skończenia, ale na to w ogóle nie zwraca się uwagi. Przytłumione szarości, dużo zieleni i przestrzeń. Jeśli śledzicie jej blog, to wiecie o czym mówię. A ogród jest magiczny. Stare drzewa owocowe robią taki klimat, że aż chce się tam siedzieć. Super się stało, że to właśnie w nim mogłyśmy urządzić nasze Party. Dzięki Aguś za zaproszenie!


















































































A co się działo poza rozmowami? Zaczęłyśmy od przygotowywania przekąsek. Jak kroiłam sałatkę, to czułam się jak gwiazda, bo tłum fotoreporterów stał nade mną z aparatami, hehe.

Później zabrałyśmy się za dekorację stołu i, tak jak napisała Aga, szkoda nam ją było popsuć, więc jadłyśmy na kocykach na trawie, przynajmniej do momentu, gdy pojawiło się lepsze światło do zdjęć.












Później niekończąca się sesja zdjęciowa naszej aranżacji, której efekty zobaczycie na blogach. Było naprawdę wspaniale!
















































































































I jeszcze kilka instagramowych kardów z soboty i niedzieli. 




































Na koniec nie mogę tu nie wspomnieć o sponsorach, bo zaskoczyli nas strasznie, swoją otwartością na takie imprezy. W dekoracji stołu pomogła Duka, Ikea, Rodan (dystrybutor m.in. marki Menu), Amazing Decor, Lniany Zaułek, Juno i Home Variety. Żebyśmy nie umarły z pragnienia zatroszczył się Cydr Lubelski i Tymbark







































































Dziękujemy również za prezenty. Piękne lampiony zrobiła dla nas kochana Agnieszka (Agnetha Home), dostałyśmy pachnące świece od Blik, plakaty od Sabiny Samulskiej i podkładki od Home Variety. Niespodziankę przygotował również Drewnolot

Pyszną kawę piłyśmy dzięki Mojo

Za całokształt dziękujemy też Tikkurili

Jak to piszę, to cały czas nie wierzę, że tylu się tych sponsorów zebrało... 




























Na zupełne zakończenie, życzę sobie i Wam, żeby mieć jak najwięcej okazji do spotkań z ludźmi, bo to oni są dla nas największą inspiracją i radością w życiu.

Ufff... Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam na początek dnia.

Miłego wtorku!

piątek, 18 lipca 2014

Jak układam bukiety z kwiatów

Odkąd pamiętam, nigdy nie lubiłam gotowych wiązanek. Jak tylko goście wychodzili za próg, rozkładałam je na części pierwsze i układałam swoje bukiety. Nawet po ślubie, następnego dnia po weselu układałam bukiety z kwiatów, które dostaliśmy, a było tego bardzo dużo. Później podłoga w mieszkaniu była cała zastawiona wiadrami kwiatów, pięknie było! Szkoda, że zaraz wyjeżdżaliśmy w podróż poślubną i nie miałam czasu nacieszyć się ich urokiem. 




Najbardziej lubię bukiety mieszane. Połączenie kwiatów szlachetnych z polnymi. Wczoraj zrobiłam bukiet biały - róże, eustoma i dzika marchew z łąki. Razem 13 zł. Nieduży koszt, a można się cieszyć pięknym bukietem pewnie nawet przez tydzień. Polecam!







czwartek, 17 lipca 2014

Ładny dom

Postanowiłam na przemian z cyklem "Zoom na wnętrze", umieszczać na blogu serię postów "Ładny dom". Będą to wpisy o domach, które mi się spodobały, gdy natknęłam się na ich zdjęcia w sieci. Domy, w których mogłabym zamieszkać, ale też takie, które po porostu mnie zachwyciły, ale nie do końca są w moim stylu. 

Pojęcie "ładny" jest może trochę infantylne, ale to tak na przekór trochę, żeby nie było tak do końca serio. 

Tak więc dzisiaj pierwszy ładny dom. Będzie fajnie, jak podzielicie się ze mną swoją opinia na jego temat. 

Architekt: Pascal Flammer
Lokalizacja: Szwajcaria, Balsthal
Rok budowy: 2013
Zdjęcia: Ioana Marinescu (stąd)












środa, 16 lipca 2014

Bloggers Garden Party – zapowiedź

Wakacje to czas, kiedy imprezujemy na świeżym powietrzu. Odbywają się pikniki, grille, festyny. W większym lub mniejszym gronie. Lubimy ten czas. Blogerki też go lubią!

Już w najbliższą sobotę kilka fajnych Kobitek spotka się, by poplotkować o życiu, przygotować i zjeść coś dobrego, a także pobawić się w stylizację. W ogrodzie Pretty Pleasure, zaaranżujemy stół na nasze Bloggers Garden Party.



Prace przygotowawcze trwają, jak już Wam pisałam, od jakiegoś czasu, ale ten tydzień jest nadzwyczaj intensywny. Chcemy żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. A dużo tego jest wszystkiego.
Niby to tylko impreza w wąskim gronie, ale blogerki wnętrzarskie lubią jak jest ładnie, no nie Dziewczyny? Już się nie mogę doczekać!

Kochani, trzymajcie kciuki żeby pogoda i humory nam dopisały!

W imprezie, oprócz mnie, udział wezmą: Agnieszka (gospodyni spotkania), LuAnia ScraperkaDianaMartaAnia i Anicja.


niedziela, 13 lipca 2014

Uwielbiam blogować

Będziecie się śmiać czy nie, ale ja naprawdę uwielbiam blogować. 







































































Wczoraj Zosia poszła z tatą na spacer, na godzinę dosłownie, to ja zamiast położyć się na kanapie i poleniuchować, albo odespać, zabrałam się za aranżowanie kącika do zdjęć. Złapałam za aparat, cyknęłam parę fotek. Później zabrałam się za ich obróbkę. Herbatka ostygła, ciasto zostało niedojedzone, a ja siedziałam przy komputerze, aż do powrotu rodzinki. I tak miałam za mało czasu...
Ale mnie to odstresowuje, daje satysfakcję i poczucie spełnienia. Jest lepsze niż bezproduktywne nicnierobienie. Taki wypoczynek nigdy nie był w mojej naturze. Nie mówię, że nie lubię leżeć i nic nie robić, ale najlepiej się czuję gdy mogę się trochę "wyżyć kreatywnie", na co niestety przy małym dziecku nie ma zbyt wiele czasu.



































































































































































Aktualnie intensywnie pracujemy z Agnieszką i resztą Dziewczyn nad naszym spotkaniem Bloggers Garden Party. To też uwielbiam. Planowanie, przygotowywanie, przemyślenia. Rozmowy z ludźmi, negocjacje. I niech mi ktoś powie, że to nie rozwija! Poszerza horyzonty.

A jak się już spotkamy, to dopiero będzie szaleństwo! Już się nie mogę doczekać przyszłej soboty. 



Wczoraj było dość ponuro, dzisiaj nieśmiało słonko wychyla się zza chmur. Może jeszcze będzie ładnie. 

Miłej niedzieli Kochani!

Kosz Half Moon Ferm Living - ScandiKids
Poducha Gran - decorOlka (aktualnie trwają wyprzedaże!)

PS. Jak widzicie kupiłam dywan, nad którego wyborem zastanawiałam się tutaj. W rezultacie postawiłam na neutralny kolor i tworzywo sztuczne (łatwe do czyszczenia). Dywan oczywiście z IKEA. 

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails